Poncho, które kojarzymy głównie z tradycyjnymi strojami z Ameryki Południowej, na dobre rozgościło się w europejskiej modzie ulicznej. Projektanci coraz chętniej włączają je do swoich kolekcji, bo to jedna z tych rzeczy, które genialnie wyglądają, a przy tym są niesamowicie praktyczne – zwłaszcza gdy chcemy ubrać się „na cebulkę”. W Polsce polubiliśmy je przede wszystkim jako świetną odskocznię od klasycznych kurtek czy płaszczy. Daje nam to, czego często brakuje w dopasowanych ubraniach: pełną swobodę ruchów i dobrą ochronę przed kapryśną pogodą.
Artykuł sponsorowanyTo charakterystyczne okrycie to coś więcej niż kawałek materiału – to kawał historii prosto z Andów, który dziś dostosował się do współczesnych potrzeb. W tym tekście przyjrzymy się bliżej różnym rodzajom poncza: od grubych, wełnianych modeli, które grzeją w najmroźniejsze dni, po lekkie, bawełniane wersje idealne na wiosenne spacery czy letnie wieczory.
Czym właściwie jest poncho?
Z punktu widzenia krawca, poncho to jedno z najprostszych, a zarazem najgenialniejszych okryć. W swojej klasycznej formie to po prostu prostokątny lub kwadratowy kawałek materiału z otworem na głowę wyciętym dokładnie pośrodku. To, co najważniejsze, to brak rękawów i bocznych szwów. Dzięki temu tkanina luźno opada na ramiona, otulając ciało i tworząc wokół niego naturalną warstwę ciepła. Taki krój sprawia, że jest nam ciepło, ale w przeciwieństwie do ciasnej kurtki, w ponczu nic nas nie gniecie ani nie krępuje ruchów.
Samo słowo „poncho” ma głębokie korzenie w językach rdzennych mieszkańców Ameryki Południowej. Językoznawcy dopatrują się jego źródeł w języku Mapuche (gdzie brzmi identycznie) lub w języku Keczua, w którym słowo „punchu” oznacza po prostu koc lub narzutkę. Dzisiejszy świat mody przejął tę nazwę praktycznie bez zmian. Obecnie mianem poncza określamy w zasadzie każde luźne ubranie wkładane przez głowę, które swobodnie opada na ramiona i tułów – niezależnie od tego, czy jest uszyte z grubej wełny, czy z lekkiej bawełny.
To, co w ponczu najlepsze, to brak zbędnych dodatków. Zapomnij o zacinających się zamkach, odpadających guzikach czy skomplikowanych zapięciach. Ta prostota sprawia, że poncho jest niezwykle wygodne – narzucasz je na plecy w sekundę i gotowe. Taki krój daje swobodę, o jakiej możesz tylko pomarzyć w dopasowanej kurtce czy taliowanym płaszczu. Oczywiście dzisiejsze modele idą z duchem czasu i często mają przydatne dodatki, jak choćby kaptur, który świetnie chroni przed wiatrem czy mżawką.
Poncho, peleryna czy kapa?
Choć te nazwy bywają używane zamiennie, diabeł tkwi w szczegółach kroju. Peleryna zazwyczaj jest rozcięta z przodu i zapinana pod szyją. Poncho natomiast to jednolity płat materiału, który zawsze wkładamy przez głowę. A co z kapą? Kapa często ma wycięte otwory na ręce lub coś na kształt luźnych rękawów, podczas gdy klasyczne poncho ich nie posiada. To właśnie poncho jest najbardziej „czystą” formą ubrania, w której materiał gra główną rolę i nie jest pocięty zbędnymi szwami.

Z Andów prosto na światowe wybiegi
Historia poncza zaczyna się setki lat temu, jeszcze w czasach przedkolumbijskich. Na terenach dzisiejszego Peru, Boliwii czy Argentyny było ono dla rdzennych mieszkańców podstawą przetrwania. Trudno o lepszy strój w wysokich górach, gdzie pogoda zmienia się w mgnieniu oka. Poncho chroniło przed ostrym słońcem, silnym wiatrem i nagłym deszczem, a gruba wełna świetnie izolowała od chłodu podczas mroźnych nocy. Była to po prostu genialna, naturalna tarcza przed surowym klimatem Andów.
Tradycyjne poncza tkano z tego, co było pod ręką – głównie z wełny lamy i alpaki. To niezwykłe włókna: nie tylko rewelacyjnie grzeją, ale też naturalnie odpychają wodę. Ale wygląd poncza nie był przypadkowy. Kolory i geometryczne wzory działały jak dowód osobisty. Patrząc na czyjeś ubranie, można było od razu poznać, z jakiego regionu pochodzi, do jakiego plemienia należy, a nawet jaki ma status społeczny. Ten wyjątkowy styl przetrwał do dziś – współcześni projektanci co rusz wracają do tych etnicznych motywów, nadając im nowoczesny sznyt.
Świat zachodni oszalał na punkcie poncza w latach 70. Stało się ono symbolem wolności i buntu przeciwko sztywnym zasadom, idealnie pasując do kultury hipisowskiej. Luźne narzutki z frędzlami kojarzyły się z podróżami, bliskością natury i egzotyką, co świetnie wpisywało się w styl boho. To właśnie wtedy wełniane poncho wyszło z wiosek w Andach i trafiło na ulice wielkich miast, na stałe zajmując miejsce w naszych szafach jako stylowy element codziennego stroju.
Dzisiaj poncho ma wiele twarzy. Z jednej strony wciąż znajdziemy modele wiernie naśladujące te tradycyjne, andyjskie, pełne kolorów i wzorów. Z drugiej – mamy nowoczesny minimalizm: jednokolorowe, proste narzutki, które pasują nawet do eleganckich ubrań. Projektanci nie boją się eksperymentować, oferując nam wszystko: od odważnych, nietypowych fasonów po bardzo praktyczne, codzienne wersje, które z folklorem mają już niewiele wspólnego, za to świetnie odnajdują się w biurze czy na spacerze.
Rodzaje poncza – z czego wybierać?
Kiedy ruszasz na zakupy, szybko zauważysz, jak wiele wersji poncza masz do wyboru. Różnią się one nie tylko wyglądem, ale przede wszystkim materiałem i krojem, co decyduje o tym, kiedy najlepiej je nosić. Inne poncho wybierzesz na mroźną jesień, a inne na letni festiwal. Warto wiedzieć, na co zwrócić uwagę, by dopasować model zarówno do pogody, jak i do własnego stylu.

Materiały: od ciepłej wełny po lekką bawełnę
Poncza z wełny owczej to klasyka, która najbardziej przypomina te pierwotne modele z Ameryki Południowej. Są bezkonkurencyjne, jeśli chodzi o ciepło, więc najlepiej sprawdzają się jesienią i zimą. Wełna ma tę niesamowitą właściwość, że pozwala skórze oddychać, a jednocześnie świetnie trzyma ciepło blisko ciała. Dodatkowy plus? Wełniane poncho prawie się nie gniecie – nawet po całym dniu wygląda dobrze. Pamiętaj jednak o dwóch rzeczach: naturalna wełna może czasem „gryźć” wrażliwą skórę i nie lubi zwykłego prania w pralce – wymaga nieco więcej uwagi przy pielęgnacji.
Zupełnie inne jest ponczo bawełniane. To lżejsza opcja na cieplejsze dni. Bawełna jest przewiewna i miła w dotyku, więc idealnie nadaje się na wiosenne spacery czy chłodne letnie wieczory – bez obaw o podrażnienia. Wielką zaletą jest też to, że bawełnę po prostu łatwo utrzymać w czystości. Większość takich modeli możesz bez problemu wrzucić do pralki, a potem szybko wysuszyć. Takie lekkie poncza, często ozdobione frędzlami, to hit na festiwalach i wyjazdach, bo dodają stylizacji luzu i nie zajmują dużo miejsca w torbie.
Mamy też poncza dzianinowe, które są czymś pomiędzy klasyczną tkaniną a miękkim swetrem. Często mają w składzie odrobinę elastycznych włókien, dzięki czemu świetnie się układają i są bardzo wygodne. Możesz je znaleźć w różnych grubościach – od cieniutkich narzutek po mięsiste, grube sploty. Ludzie kochają je za to, że są tak samo komfortowe jak ulubiony kardigan, ale wyglądają znacznie ciekawiej i pasują do zwykłych, codziennych ubrań.
Poncza z alpaki to już wyższa półka. Alpaka jest niesamowita: jest znacznie lżejsza od zwykłej wełny owczej, a grzeje nawet lepiej. Do tego ma delikatny, szlachetny połysk i co ważne dla wielu osób – nie uczula, bo nie zawiera lanoliny. Choć takie poncho kosztuje więcej, to inwestycja na lata. Ten materiał wyjątkowo wolno się zużywa, więc jeśli będziesz o niego dbać, Twoje poncho z alpaki przetrwa wiele sezonów w idealnym stanie.
Dla osób szukających czegoś tańszego dobrym rozwiązaniem są poncza z akrylu lub poliestru. Ich największe plusy? Są wytrzymałe, łatwo sprać z nich plamy i wysychają w mgnieniu oka. Dzięki syntetycznym włóknom takie ubrania mogą mieć też bardzo intensywne, żywe kolory, które nie blakną w praniu. Trzeba jednak pamiętać o jednym: syntetyki nie „oddychają” tak dobrze jak natura. Jeśli planujesz spędzić w takim ponczu cały dzień, może Ci być w nim nieco duszno. To wybór dla tych, którzy stawiają przede wszystkim na praktyczność i niską cenę.
Krój i długość: jak dobrać poncho do figury?
Długość poncza ma ogromne znaczenie dla tego, jak będziesz w nim wyglądać. Do wyboru masz kilka opcji:
- Krótkie poncho (do talii lub bioder) to strzał w dziesiątkę, jeśli nie chcesz „utonąć” w materiale. Taki fason nie skraca optycznie nóg i fajnie podkreśla to, co masz pod spodem – np. spodnie z wysokim stanem czy krótką spódnicę. Jeśli jesteś niską osobą, to właśnie krótki model będzie dla Ciebie najbezpieczniejszy, bo nie przytłoczy Twojej sylwetki.
- Średnia długość (do połowy uda) jest najbardziej uniwersalna. Dobrze chroni przed chłodem, a jednocześnie pasuje niemal każdemu, bez względu na to, czy założysz do niego płaskie buty, czy szpilki.
- Modele maxi (za kolano lub do łydki) robią największe wrażenie. Są bardzo efektowne, ale pamiętaj o złotej zasadzie: ponieważ góra jest bardzo obszerna, dół musi być dopasowany – najlepiej sprawdzą się legginsy lub wąskie rurki. Aby nie wyglądać zbyt ciężko, warto założyć do nich buty na obcasie.
- Asymetryczne poncho to z kolei sposób na nudę. Nieregularne krawędzie czy dłuższy tył nadają sylwetce lekkości i odciągają uwagę od ewentualnych mankamentów figury. To świetna opcja, jeśli chcesz wyglądać nowocześnie i nietuzinkowo.
Z czym łączyć poncho? Kilka prostych zasad
Choć poncho jest obszerne i wydaje się trudne do „ogrania”, w rzeczywistości daje mnóstwo możliwości. Najważniejsza rzecz, o której musisz pamiętać, to proporcje. Ponieważ poncho jest luźne, najlepiej wygląda w towarzystwie ubrań, które przylegają do ciała. Na co dzień postaw na klasykę: poncho plus dopasowane jeansy (np. rurki). Szeroka góra i wąski dół to duet idealny – sylwetka nie traci kształtu, a Ty wyglądasz schludnie. Jeśli założysz do tego płaskie botki, będziesz miała wygodny zestaw na miasto, a jeśli wybierzesz obcasy – strój nabierze elegancji.
Gdy zrobi się chłodniej, poncho świetnie zastąpi gruby sweter. Załóż pod spód dłuższą tunikę i legginsy, a do tego wysokie kozaki. Taki warstwowy zestaw nie tylko świetnie wygląda, ale przede wszystkim nie pozwoli Ci zmarznąć.
Co ciekawe, poncho pasuje też do sukienek midi. Nadaje całości luźnego, nieco artystycznego charakteru. Pamiętaj tylko o butach na obcasie, żeby optycznie nie skrócić sobie nóg pod taką ilością materiału. A jeśli lubisz sportowy styl? Bawełniane poncho, trampki i wąskie spodnie dresowe stworzą idealny zestaw na weekendowy wyjazd za miasto.
Jak dbać o poncho, żeby służyło latami?
Bawełniane modele są mało wymagające – zazwyczaj wystarczy pranie w 30-40 stopniach na delikatnym programie. Unikaj tylko mocnego wirowania i suszarki bębnowej, bo frędzle mogą się splątać. Najlepiej rozłożyć je na płasko na suszarce. Z wełną trzeba obchodzić się delikatniej: pierz ją ręcznie w letniej wodzie, nie wykręcaj, tylko delikatnie odciśnij w ręcznik i również susz na płasko.
Ważna rada: poncza nie lubią wisieć na wieszakach, zwłaszcza te ciężkie, wełniane. Mogą się wtedy nieładnie wyciągnąć w ramionach. Lepiej trzymać je złożone na półce. Jeśli się pogniotą, bawełnę wyprasuj żelazkiem, a wełnę potraktuj parownicą – to bezpieczniejsze niż gorące żelazko.
Poncho to jeden z najbardziej wdzięcznych elementów garderoby. Łączy w sobie niesamowitą historię z wygodą, której trudno szukać w innych ubraniach. Niezależnie od tego, czy wybierzesz kolorowy, etniczny model na lato, czy elegancką, szarą narzutkę z kaszmiru na zimę – odpowiednio dobrane poncho doda Twojemu stylowi charakteru i sprawi, że będziesz czuć się swobodnie w każdej sytuacji. Wszystkie opisane modele są dostępne w sklepie internetowym Rena Home. Znajdziesz tam zarówno lekkie, letnie propozycje, jak i ciepłe, eleganckie narzutki na chłodniejsze dni.
